Uwaga i social media

Powiadomienia, lajki i ADHD. Dlaczego telefon tak łatwo przejmuje uwagę

Tak bywa nie tylko u osób z ADHD. Powiadomienia potrafią wyrywać z zadania także ludzi bez diagnozy.

Redakcja Lajki · aktualizacja 2026-09-12

Telefon leży obok. Nie trzeba go nawet podnosić.

Ekran na chwilę się zapala. Ktoś polubił zdjęcie, odpisał albo w aplikacji pojawiło się coś nowego. Dokument dalej jest przed oczami, ale część uwagi już stamtąd wyszła.

Co tam jest. Czy trzeba odpisać. Może tylko zerknę.

Tak bywa nie tylko u osób z ADHD. Powiadomienia potrafią wyrywać z zadania także ludzi bez diagnozy. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy z faktu, że ktoś często sprawdza telefon, od razu powstaje wniosek: to musi być ADHD.

Nie musi.

Samo powiadomienie potrafi przeszkodzić, nawet gdy telefon zostaje nietknięty

W badaniach nad uwagą widziano, że samo nadejście sygnału może pogarszać wykonanie zadania wymagającego skupienia. Także wtedy, gdy badany nie sięga po telefon. W każdym eksperymencie efekt nie wygląda jednak tak samo.

Nowsze prace nad ikonami aplikacji i znaczkami powiadomień dają obraz bardziej mieszany. W części warunków rozproszenie było wyraźne. W innych nie. To ważne, bo łatwo zrobić z prawdziwego zjawiska internetową regułę, że każde powiadomienie niszczy koncentrację.

Tak to nie działa.

Znaczenie ma zadanie, sposób pojawienia się bodźca, to, ile ten sygnał znaczy dla konkretnej osoby, i stan uwagi sprzed chwili, gdy ekran się zapalił.

Przy ADHD sprawa zwykle nie kończy się na jednym dźwięku

ADHD to nie „za duże lubienie telefonu”.

Trudności mogą dotyczyć utrzymania uwagi, hamowania reakcji, organizacji działania, ruszania z zadaniami albo regulowania impulsów. Telefon i social media potrafią po prostu wyjątkowo dobrze wpasować się w otoczenie, w którym te trudności stają się widoczne.

Zadanie w pracy może wymagać kilkudziesięciu minut wysiłku, zanim pojawi się jakikolwiek efekt. W aplikacji informacja zwrotna przychodzi niemal od razu.

Nowa wiadomość. Kolejny film. Komentarz. Lajk. Następny post.

Z tego nie wynika, że aplikacja wywołuje ADHD. Nie wynika też, że osoba z ADHD zawsze będzie intensywnie siedzieć w social mediach.

Metaanaliza z 2025 roku zebrała 15 badań i ponad 35 tysięcy osób. Pokazała umiarkowany związek między nasileniem cech ADHD a problematycznym korzystaniem z mediów społecznościowych. Związek, nie dowód, że jedno prosto powoduje drugie.

Mechanizmów może być kilka. Trudności związane z ADHD mogą sprzyjać częstszemu sięganiu po krótką, szybko zmieniającą się stymulację. Intensywne korzystanie z telefonu może jednocześnie utrudniać pracę, która wymaga nieprzerwanej uwagi. Dochodzą do tego sen, stres, nuda, sytuacja społeczna i sposób używania aplikacji.

Hasło „dopamina” nie zamyka tematu

W sieci ten wątek często kończy się jednym słowem. Dopamina.

Lajk daje dopaminę. Powiadomienie daje dopaminę. ADHD to za mało dopaminy. Wniosek: osoba z ADHD jest szczególnie uzależniona od lajków.

Opowieść jest wygodna, bo jest krótka. Mechanizmy ADHD i przetwarzania nagrody nie mieszczą się jednak w takim skrócie.

W badaniach widać, że w ADHD mogą pojawiać się różnice związane z przetwarzaniem nagrody, podejmowaniem decyzji i większą skłonnością do wybierania konsekwencji, które przychodzą od razu. Wyniki nie są jednakowe u wszystkich i nie sprowadzają się do modelu „niedoboru dopaminy”.

Uczciwiej powiedzieć, że otoczenie pełne szybkich, zmiennych i łatwo dostępnych informacji może być szczególnie trudne dla części osób z ADHD. Bez historii o dopaminowym detoksie.